Dzięki niezastąpionej Joanna Chrząszcz, która z dobroci serca (i aparatu!) zrobiła nam sesję zdjęciową w formie wolontariatu, przeżyliśmy coś absolutnie nieziemskiego.
Joanna to artystka bezkompromisowa – bezwzględna w swojej cudowności i wizji! Kazała nam:
uwaga – spotkać się… na cmentarzu! – tak, to był punkt startowy tej przygody! Ale spokojnie – tylko przejściowy. Choć nie ukrywamy: pierwsze miny były bezcenne.
kłaść się na trawie – dla niektórych to był pierwszy taki luksus od miesięcy (bo kiedy ostatnio leżeliście ot tak, w zielonym?),
patrzeć w słońce, którego nie było – ale dla nas wyobraźnia to nie problem, my sobie je tam po prostu DODALIŚMY,
leżeć na stole… na stojąco! – bo czemu nie? Nawet meble w terenie miały swoje pięć minut, a potem ustawieni w szeregu jak kanapki na pikniku – daliśmy z siebie wszystko.
włazić na drabinę – tu dziękujemy właścicielom sklepu SZAN Materiały Budowlane, którzy udostępnili nam tę cudowną konstrukcję i zapewnili… nowe horyzonty (dosłownie i w przenośni),
wąchać kwiaty – i uciekać przed krowimi pułapkami, bo łąka okazała się polem nie tylko kwitnienia, ale i minowym,
Pomysł z psem? No niestety nie przeszedł ale to już nasza tajemnica![]()
Zabawa była przednia, śmiechu po pachy, trochę zimno, dużo luzu, mnóstwo ciepła w sercach – i absolutnie boskie zdjęcia!
Jeśli szukacie fotografki, która nie tylko uchwyci emocje, ale jeszcze sprawi, że zapomnicie o całym świecie – Joanna Chrząszcz to złoto. Człowiek-iskra. Artystka-dowcipnisia. Czarodziejka od światła (nawet jak go nie ma).
Joanna Chrząszcz – kobieta z aparatem i duszą w oku.
Z dystansem, uważnością i szaloną kreatywnością.
Nie da się jej nie pokochać – ale da się bardzo chcieć kolejnej sesji!
DZIĘKUJEMY z całego serca za te chwile i za każde zdjęcie.
A Was, którzy to czytacie – jeśli szukacie fotografki, która umie rozbroić atmosferę, rozbawić nawet ponuraka i uchwycić momenty, które mają duszę – Asię polecamy na 200%!
I wiecie co? ona nie przerabia zdjęć, ona pstryka i już gotowe![]()
















