Poniedziałkowy poranek ma to do siebie, że zanim jeszcze na dobre otworzysz oczy i pozwolisz swojemu ciału poczuć, że skończył się weekend, w Twojej głowie niemal automatycznie odpala się cała wielka tablica z zadaniami do zrobienia na ten tydzień. W jednej sekundzie przypominają Ci się wszystkie poumawiane spotkania, telefony do wykonania, zaległe sprawy i ta cała niekończąca się lista obowiązków, która sprawia, że zamiast spokojnie wejść w nowy dzień, lądujesz od razu w trybie skoku na pełne obroty, gdzie pośpiech miesza się z dziwnym, paraliżującym obciążeniem. I gdzieś pod spodem pojawia się ten cichy, dobrze znany strach – czy ja to w ogóle wszystko ogarnę, czy dam radę to udźwignąć i czy to tempo, w które znowu bezrefleksyjnie wchodzę, ma jeszcze jakikolwiek sens, bo być może tkwisz w tak głębokiej rutynie, że Twój układ nerwowy przestał już nawet rozróżniać weekend od środka tygodnia roboczego.
Kiedy jednak pozwolisz, żeby ten natłok myśli przejął nad Tobą całkowitą kontrolę i pchnął Cię w automatyczne działanie, zatrzymaj się na dosłownie trzy minuty, bo Twój mózg próbuje to wszystko rozwiązać czystą analizą, podczas gdy to Twoje ciało jako pierwsze wysyła Ci bardzo konkretne sygnały o tym, co się w Tobie dzieje.
Dzisiaj zaczniemy od chwili dla Ciebie. Usiądź na moment spokojnie, zamknij oczy i skieruj swoją uwagę do wewnątrz, sprawdzając, jak Twoje ciało reaguje na myśl o tym nadchodzącym tygodniu. Czy czujesz ten charakterystyczny ścisk w żołądku, czy w Twoim gardle pojawiło się dziwne napięcie i blokada, zupełnie jakby brała Cię lekka grypa, a może czujesz ciężar zaciśnięty na barkach? Zobacz to odczucie i oceń je w skali od zera do dziesięciu – gdzie zero oznacza całkowity luz i spokój, a dziesiątka to maksymalne przytłoczenie i lęk – po to, żebyśmy po skończonej rundce mogli sprawdzić, jak zmieniła się Twoja wewnętrzna biochemia.

RUNDKA EFT: PONIEDZIAŁKOWE SŁUCHANIE SIEBIE ZAMIAST POŚPIECHU
Punkt Karate (krawędź dłoni – powtórz powoli i na głos trzy razy):
- „Mimo że czuję ten wyraźny strach, w mojej głowie kłębi się potężny natłok myśli o wszystkich zadaniach, które muszę w tym tygodniu zrealizować, i odczuwam w ciele tę głęboką niepewność, przez którą mój brzuch reaguje bolesnym ściskiem, a w gardle pojawia się dławiące napięcie – to pozwalam sobie dzisiaj w pełni to poczuć, nie uciekam przed tym i powoli odpuszczam potrzebę kontrolowania wszystkiego naraz.”
- „Nawet jeśli te wszystkie poumawiane spotkania i obowiązki już teraz wywołują we mnie poczucie ogromnego obciążenia, a mój brzuch na samą myśl o tym tygodniu się napina i gardło całkowicie blokuje – to daję sobie pełne prawo do tego, aby to wszystko we mnie dzisiaj wybrzmiało, bo wiem, że moje ciało nie robi mi na złość, tylko próbuje mnie w ten sposób zaalarmować.”
- „I chociaż dzisiaj jest dopiero poniedziałek, a ja już startuję z poziomu napięcia w żołądku i ściśniętego gardła, zastanawiając się, czy ten kierunek jest dla mnie w ogóle dobry – to postanawiam w tej chwili całkowicie zaakceptować to, co czuję, i rozpocząć ten nadchodzący tydzień nie od walki ze sobą, ale od uważnego posłuchania tego, co mówi moje ciało.”
Runda negatywna (nazwanie prawdy somatycznej):
- Czubek głowy: Cała ta niepewność i lęk przed tym, co przyniesie ten tydzień.
- Brew: Ten cichy strach, który sprawia, że już od rana czuję się przeciążony.
- Bok oka: Ten ogromny natłok zadań do zrobienia, który bez przerwy wiruje w mojej głowie.
- Pod okiem: To fizyczne napięcie w moim brzuchu, które pojawia się na samą myśl o obowiązkach.
- Pod nosem: Czuję ten strach i to dziwne przyspieszenie w całym moim ciele.
- Broda: Czuję to w gardle – tę blokadę, jakby coś zaciskało mi krtań od środka.
- Obojczyk: Ta głęboka niepewność, czy to w ogóle jest właściwy kierunek i czy dam radę to wszystko dowieźć.
- Pod pachą: Mój brzuch jest cały spięty, a moje gardło blokuje się dokładnie tak, jakbym miał zaraz zachorować na grypę.
Runda pomostowa (otwarcie na czucie i kontakt z ciałem):
- Czubek głowy: Zatrzymuję się w tym pędzie i otwieram się na wszystko, co w tej chwili do mnie przychodzi.
- Brew: Pozwalam temu napięciu po prostu zaistnieć w mojej przestrzeni, bez oceniania i bez walki.
- Bok oka: Pozwalam, aby moje ciało bez żadnych przeszkód informowało mnie o tym, co tak naprawdę przeżywam.
- Pod okiem: Przyjmuję w stu procentach to, co czuję w tym momencie, nawet jeśli jest to niewygodne.
- Pod nosem: Pozwalam sobie wreszcie to zauważyć i przestać udawać przed samym sobą, że tego nie ma.
- Broda: Daję sobie przestrzeń, aby poczuć dokładnie to, co moje ciało próbuje mi przez te objawy przekazać.
Runda transformująca (przepięcie napięcia w zdrową mobilizację):
- Czubek głowy: A gdyby to całe napięcie w brzuchu wcale nie było wrogiem, tylko czystą, biologiczną mobilizacją mojego organizmu?
- Brew: A gdyby te wszystkie intensywne odczucia w ciele były po prostu energią przygotowaną do tego, abym mógł spokojnie zrealizować moje zadania?
- Bok oka: Otwieram się na to, że to poranne pobudzenie przestaje być lękiem, a staje się moim naturalnym napędem do działania.
- Pod okiem: Zaczynam traktować moje ciało z wdzięcznością, jak mądry mechanizm, który po prostu próbuje uruchomić mnie do życia.
- Pod nosem: Świadomie wykorzystuję tę siłę jako moją wewnętrzną mobilizację, zamiast z nią walczyć.
- Broda: Przyjmuję ten stan jako gotowość do działania i pozwalam, aby moje ciało, rozum i serce zaczęły wreszcie ze sobą współpracować.
- Obojczyk: Otwieram moje gardło na swobodny oddech, na luz i na autentyczne, spokojne mówienie przez cały dzień.
- Klatka piersiowa / grasica: Pozwalam mojemu ciału, aby wreszcie zrzuciło ten zbędny ciężar z barków, rozluźniło się i wzięło jeden głęboki, uwalniający wydech.
- Czubek głowy: Czuję ulgę i jestem naprawdę szczęśliwy, że pozwoliłem sobie rozpocząć ten poniedziałek w taki sposób. Ufam sobie, słucham siebie i życzę sobie dobrego, spokojnego dnia.
Połóż teraz obie dłonie płasko na klatce piersiowej, weź głęboki, miękki wdech nosem i wypuść powietrze długim, swobodnym westchnieniem przez otwarte usta, pozwalając barkom całkowicie zjechać w dół.
Wróć na chwilę do swojej skali od zera do dziesięciu i sprawdź ten parametr w ciele: jak ma się teraz Twój brzuch, czy gula w gardle zaczęła powoli puszczać i z jaką cyfrą wchodzisz w dzisiejszy dzień?
To dzisiejsze spotkanie z EFT było przede wszystkim o tym, jak zacząć tydzień w prawdziwej, żywej uważności, która wcale nie musi oznaczać godzinnego siedzenia w bezruchu na macie medytacyjnej ani skomplikowanych sesji oddechowych. Czasami cała ta uważność sprowadza się do poświęcenia sobie dosłownie kilku minut, aby znaleźć się z powrotem w sobie, w pełnym odczuciu tego, co naprawdę przez nas przepływa, i pozwolić sobie nie interpretować tego wszystkiego wyłącznie z poziomu wiecznie analizującego umysłu, ale z poziomu mądrości ciała.
Stojąc na progu nowego tygodnia, masz przed sobą tak naprawdę dwie drogi.
Możesz pójść tą pierwszą – drogą ciągłej analizy, przetwarzania setek myśli na sekundę, zamartwiania się na zapas i szukania nieustannego potwierdzenia na zewnątrz, że wszystko dobrze zaplanowałeś i że robisz to tak, jak oczekują inni.
Ale możesz też wybrać tę drugą drogę – drogę czucia, która pozwala Ci na bieżąco sprawdzać, czy to, co robisz każdego dnia, jest w głębokiej zgodzie z Tobą, z Twoim rytmem i z tym, jak funkcjonuje Twoje ciało, bo wszystkie te wybory, które dzisiaj podejmujesz, mają ostatecznie służyć Twojemu zdrowiu i Twojej energii, a nie wyczerpywaniu Twoich baterii.
Pozwól sobie dzisiaj na tę refleksję. Zawsze możesz przetestować obie te ścieżki, zobaczyć na własnej skórze, która z nich daje Ci więcej przestrzeni do życia, i postawić na to, co najbardziej współgra z Tobą tu i teraz.
Dobrego, spokojnego i wyrozumiałego dla Ciebie dnia.





